Bari jest psem, który bardzo kocha człowieka. Trudno jednak przejść obojętnie obok jego historii i tego, co wciąż widać na jego pyszczku.
Bari trafił do nas wraz z drugim psem w typie owczarka niemieckiego. Oba psy zostały odebrane z jednej z posesji na Lubelszczyźnie, gdzie żyły na łańcuchu, w tragicznych warunkach i gdzie istniało podejrzenie, że mogły doświadczać przemocy.
W przypadku Bariego jego stan mówił sam za siebie. Jego głowa i pyszczek były całkowicie zdeformowane, poharatane i zniekształcone. Do dziś pozostały widoczne ślady tego, co mu się wydarzyło.
Nie wiemy ze stuprocentową pewnością, jak doszło do tak potwornego urazu. Jedna z wersji zakłada, że Bari został dotkliwie pobity. Druga - że został brutalnie pogryziony przez inne zwierzę lub zwierzęta. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, jedno pozostaje pewne - człowiek ponosi odpowiedzialność za to, że Bari znalazł się w takim stanie. Jeśli został pobity, sprawa jest oczywista. Jeśli został pogryziony, ktoś dopuścił do sytuacji, w której doszło do tak poważnego urazu, a później nie zapewnił mu nawet podstawowej pomocy. Jest duże prawdopodobieństwo, że Bari jednak został pobity... Później pozostawiony sam sobie... Na łańcuchu. Ze zdeformowaną głową. Bez leczenia i bez pomocy.
Kiedy do nas trafił, zaopiekowaliśmy się nim medycznie i daliśmy mu to, czego wcześniej zabrakło - bezpieczeństwo, opiekę, serce i czas. Bari może już wreszcie rozglądać się za swoim kochającym nowym domem.