Asiek został odebrany interwencyjnie. Żył na łańcuchu, na dworze – niezależnie od pogody, pory roku czy własnego stanu zdrowia. W czasie silnych mrozów - zamiast przynajmniej budy - miał (dosłownie) dwie deski na krzyż. Był wychudzony, zaniedbany, z problemem z łapką oraz guzem przy odbycie. Przeżył piekło, którego żaden pies nigdy nie powinien doświadczyć.
Na początku - trudno się dziwić - nie ufał. Był wycofany, zdarzały się zachowania agresywne. To była jego tarcza, jedyny sposób, jaki znał, by się chronić. Ale to już przeszłość.